Czy warto być wykrzyknikiem?

Mija kolejna godzina nudnego zebrania zarządu ? Chociaż poruszacie kwestie ważne, miałbyś ochotę wstać i zajodłować. Sprawić, że Cię zauważą. Zmienić gęstą atmosferę panującą w biurze. Być na chwilę #wykrzyknikiem 

Tej nieodmiennej części mowy właściwie nikomu nie trzeba przedstawiać. Każdy zna ją z tekstów pisanych. Ot, zwykła kropka i kreska. Jednak w praktyce to świetne narzędzie wykorzystywane do podkreślenia emocji, bycia zauważonym. Na tej widoczności się skupmy. 

Ostatnio natknęłam się na „Ostrzeżenie”. Wiersz Jenny Joseph krzyczy do czytelnika, by zrobić w życiu coś szalonego TERAZ. Chodzi o to, by wyróżniać się z tłumu. Być innym. Spowodować, że Cię zapamiętają. Założyć różowe skarpety do czarnego garnituru. Skopiować zielone włosy „Ani z Zielonego Wzgórza”. Postawić na kolor, który aż krzyczy: „Tu jestem!”. Wejść do biura tanecznym krokiem. Uśmiechnąć się po same ósemki! 

A jak to się ma do biznesu? Uwagę klienta przykuwa się na miliony sposobów. Najpopularniejszymi są: dobra reklama, chwytliwy slogan lub kampanie przygotowane w mediach społecznościowych. Tutaj przydaje się pomoc copywritera, to moje pole działania. Za pomocą odpowiedniej treści, intrygujących nagłówków lub dobrych zdjęć przyciąga się uwagę. I biznes się kręci. Bo przecież od wykrzyknika wszystko się zaczyna. 

A Ty jaki wykrzyknik dzisiaj użyłeś?